niedziela, 13 sierpnia 2017

Wzmacniamy ręce, aby nie bać się braku siły w skokach.

Swobodne spadanie, na którym koncentruje się uwaga skoczków to fajna zabawa, która nie wymaga wiele siły (o ile to nie są sekwencyjne akrobacje). Trening prawidłowej sylwetki jest na wagę złota, ponieważ każdy dodatkowy skok w kursie, będący wynikiem popełnionych przez studenta błędów, to dodatkowy, zauważalnie uderzający po kieszeni koszt.
Pokuszę się o stwierdzenie, że niemal każdy może opanować sztukę swobodnego spadania.

Są jednak elementy skoku, które są ważniejsze od stylu przemieszczania się w powietrzu z prędkością graniczną - sterowanie spadochronem i jego prawidłowe hamowanie oraz krytyczne w skutkach przeprowadzenie procedury awaryjnej.
Zdarzało mi się niejednokrotnie spotkać osoby, które miały problem z pełnym zahamowaniem spadochronu. Ramiona zmęczone sterowaniem odmawiały posłuszeństwa przy bardzo ważnym dla komfortowego lądowania końcowym hamowaniu co owocowało rolowaniem po ziemi lub scenariuszem wleczonego skorpiona ;)
Ale to nie jedyny problem i nie najbardziej groźny.

Procedura awaryjna wymaga czasem siły, której skoczkowi może nie starczyć. 

Z czego to wynika?
Najbardziej newralgicznym elementem będzie uchwyt odłączania czaszy głównej, który ma kształt poduszki i jest zamocowany taśmą velcro do gniazda w uprzęży.
Trening naziemny może nie obnażyć tego problemu, bo stare uprzęże, lub ich szkoleniowe atrapy są wyrobione. Skoczek ma więc iluzję, że wszystko wychodzi tak lekko a w istocie, w prawdziwym skoku może być inaczej.
Widywałem rosłych i dobrze umięśnionych mężczyzn, którzy mieli okazję przeprowadzić procedurę na ziemi ale na prawdziwym zestawie spadochronowym. Widać było zdziwienie, gdy uchwyt odłączania czaszy nie wychodził z oczekiwaną siłą.

wtorek, 1 sierpnia 2017

Problemy z odłączeniem czaszy głównej

Zupełnie niedawno doszło do dość groźnej sytuacji, w której spadochroniarka nie mogła odłączyć nieprawidłowo napełnionej czaszy głównej. Po kilku nieudanych próbach uruchomiła spadochron zapasowy, co było dobrą decyzją. Jednak oba napełnione spadochronu ustawiły się w najbardziej niepożądaną konfigurację czyli down-plane (wariat). Duża prędkość opadania mogła doprowadzić do poważnych urazów ciała, na szczęście w nieszczęściu przyziemienie połączone było z zaczepieniem jednej z czasz o budynek, co wyhamowało prędkość i nie doszło do żadnych, poważnych urazów.

Zanim ktoś pierwszy rzuci kamieniem w stronę spadochroniarki o drobnej budowie ciała warto zadać sobie pytanie: Czy ktoś z Was odważyłby się zwrócić uwagę na nieprawidłowo (nadmiernie skróconą) dopasowaną uprząż, która zacisnęła uchwyt odłączania czaszy? To, co widać na zdjęciu przyczyniło się w dużej mierze do takiego właśnie scenariusza zdarzeń. Jednak, gdyby spadochroniarka wykręciła uchwyt z rzepa zanim pociągnęła go do dołu to wszystko przebiegło by prawidłowo.

Wnioski:

  • należy zwracać uwagę na regulowane uprzęże w przypadku osób o drobnej budowie ciała. Ponieważ są drobne, to uprząż jest mocno skrócona i być może za bardzo.
  • podczas szkolenia podstawowego należy zwracać uwagę drobny osobom na bardzo dla nich istotny element procedury awaryjnej, wykręcenie uchwytu odłączania czaszy zanim się go wyciągnie w dół

Poniżej wykład na temat problemów z odłączeniem czaszy głównej