sobota, 29 sierpnia 2015

Supełek samozaciskowy

Oto supełek.

Robi się na skręconych sterówkach, inne mogą powstać na starych linkach przy ich rozgałęzieniach, sprzyja im niechlujne wplatanie linek. Supełek ma to do siebie, że często znika w momencie odczepienia czaszy.

Taki supełek był prawdopodobnie przyczyną śmierci skoczka, którego czasza z niejasnych powodów wykonywała obroty o 360 stopni.

Linka sterownicza skręca się przede wszystkim na ziemi, podczas transportu spadochronu z lądowiska, gdy uchwyty niezamocowane do taśm nośnych huśtają się i obracają. Wielu skoczków ignoruje kwestię regularnego odkręcania tych linek. Wielu układaczy "nie ma na to czasu" w pogoni za szybkim układaniem. A szkoda.


Link do opisu wypadku spadochronowego dotyczącego właśnie supełków

Film szkoleniowy - awarie przy dużych prędkościach.

Jak uczeń powinien reagować podczas awarii z dużą prędkością? Doskonale przygotowany film szkoleniowy Australijskiej Federacji Spadochronowej. Dodane polskie napisy.

Postępowanie w awariach przy dużej prędkości


Jeśli nad głową skoczka nie ma napełnionej czaszy (przyjmijmy, że nie ma napełnionych więcej niż 5 komór) to wtedy awaria ta klasyfikowana jest jako Awaria przy Dużej Prędkości.

Oznacza to, ze spadamy bardzo szybko i gwałtownie tracimy wysokość. Zarówno ocena sytuacji, decyzja oraz podjęta akcja muszą być więc błyskawiczne.

Do tego rodzaju awarii możemy zaliczyć:

  • zablokowany uchwyt,
  • zgubiony uchwyt,
  • holowanie pilocika,
  • zablokowana paczka,
  • zawiązana czasza,
  • zerwana jedna taśma nośna

czwartek, 27 sierpnia 2015

Wypadek śmiertelny z 2013 roku


Śmierć w wyniku uderzenia w ziemię bez otwarcia żadnego spadochronu 

 

Mężczyzna lat, lat 29, liczba skoków 8, w sporcie pierwszy rok 

Mars 291/PZS-92/MPAAD 

źródło PKBWL

Streszczenie

Uczeń-skoczek wykonywał skok z wysokości około 1250 m ze stabilizacją swobodnego spadania. Po oddzieleniu się ucznia-skoczka od samolotu, lina desantowa otworzyła stabilizator. W trakcie stabilizowanego swobodnego spadania uczeń-skoczek wyciągnął jedynie uchwyt (poduszkę) wyczepiania czaszy głównej. Uczeń-skoczek zderzył się z ziemią na terenie prywatnej posesji w miejscowości Jacewo, ponosząc śmierć na miejscu.

niedziela, 23 sierpnia 2015

Po przerwie w skakaniu - trzeba przypomnieć sobie to i owo

Szkolenie przypominające

Jak i kiedy odświeżać wiedzę młodych skoczków?

Odświeżanie wiedzy i sprawdzenie umiejętności skoczka po dłuższej przerwie to bardzo ważny element zachowania odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa.
Doświadczeni skoczkowie czasem myślą o sobie, że są bardziej doświadczeni niż jest w istocie. Tylko trochę zawartości żartu w żarcie jest powiedzenie, iż "najtrudniejszy jest pierwszy tysiąc skoków, potem już idzie z rozpędu".
Dłuższa przerwa, co to znaczy? No właśnie przecież dłuższa przerwa to zupełnie inny okres dla studenta AFF, inny dla kogoś kto skończył szkolenie podstawowe i sobie trochę samodzielnie poskakał. Trochę co innego dla skoczka z licencją B, C i D. Tak, tak jeśli przyjdzie stary koń, który skakał tuż po Drugiej Wojnie Światowej, to trzeba będzie trochę się napracować, jako instruktor, aby go odświeżyć.
Oczywiście, że odpowiedzialność za to, jak przeprowadzić proces przypominania będzie spoczywać na instruktorze nadzorującym ten proces. Jednak są utarte i przyjęte zasady, które warto znać, żeby nie męczyć instruktora o to, czego on po prostu nie może zrobić inaczej.
Poniżej zamieszam zasady odświeżania wiedzy stosowane przez USPA

sobota, 22 sierpnia 2015

Podwójnie zaplecione gumki - otwarty temat

W ostatnim numerze "Parachutist" w dziale zapytaj riggera Kevin Gibson snuje swoje rozważania dotyczące podwójnego zaplatania gumek na linkach. 

Jest OK!

Kevin jest za. Zaplatanie gumek podwójnie jest OK i jest niegroźne.  Kevin nie zna żadnego przypadku zablokowanej paczki z powodu podwójnie zaplecionej gumki. Uważa też, że takie wplatanie linek wpływa na miękkie otwarcia spadochronu.

Zalecenia SIM dotyczące skoków wingsuit cz.1

Zalecenia dotyczące skoków wingsuit

Pierwszy wingsuit
Trudno jednoznacznie określić, kogo nazwać dzisiaj ojcem wingsuit. Czy był to Franz Reichelt, francuski krawiec, który wykonał śmiertelny w skutkach skok z wieży Eiffela w 1912 roku? Raczej nie, choćby dlatego, że nie miał ze sobą spadochronu nazwałbym go już nieistniejącym pionierem jeszcze nieistniejącej dyscypliny. Natomiast Clements Joseph Sohn, który w latach trzydziestych ubiegłego stulecia brylował na lotniczych przedstawieniach przypominających te z filmu „Cyrk straceńców” już tak. Jego strój przypominał kombinezon wingsuit, nazywano go także „Batmanem”. Zginął podczas pokazów w kwietniu 1937 roku. Podobnie do niego zakończył kolejny pasjonat latania ze skrzydłami, który zaszedł w testowaniu konstrukcji latających dużo dalej, używając już sztywnych skrzydeł. Leo Valentin. Zginął 1956 testując, oczywiście podczas skoku, nowe skrzydła. W tym też czasie, ze względu na coraz większą liczbę wypadków śmiertelnych USPA zabroniło używania tych kombinezonów. Taka sytuacja trwała aż do 1987 roku, kiedy zarząd stowarzyszenia postanowił usunąć ten zapis z Podstawowych Wymogów bezpieczeństwa (BSR)
W latach dziewięćdziesiątych stanowiąc trwały impuls rozwoju, Patric de Gayardon w sposób spektakularny propagował idee latania w wingsuitach. I choć jemu również przyszło zginąć tragicznie, to po jego śmierci rozwój tej dyscypliny nie został zablokowany. Dziś można powiedzieć, że żyjemy w czasach dynamicznego rozkwitu latania wingsuit.

piątek, 21 sierpnia 2015

Katastrofa dwóch turboletów na Słowacji

20 sierpnia 2015 na strefie zrzutu Slavnica doszło do tragicznego w skutkach zderzenia dwóch samolotów. Podczas wznoszenia, na wysokości około 1300 metrów z nieznanych jeszcze przyczyny doszło do kolizji dwóch maszyn ze skoczkami. Większości spadochroniarzy udało się uratować. Zgięło 3 skoczków, z których jeden wyskoczył, ale nie udało mu się przeżyć. Zginęli piloci z obu samolotów.
Spośród uratowanych 24 skoczków jeden trafił do szpitala.
Z relacji spadochroniarza tuż po kolizji samolot wpadł w korkociąg i siła odśrodkowa uniemożliwiała nawet podniesienie się z miejsca. Dopiero gdy załodze udało się na chwilę ustabilizować lot, skoczkowie opuścili samoloty. Dwóch zostało na pokładzie jednego z samolotów.
https://dennikn.sk/218756/zivoty-nam-zachranil-pilot-hovori-parasutista-zo-spadnuteho-lietadla/

wtorek, 18 sierpnia 2015

Szkolenie podstawowe nastawione na szkolenie podstawowe

Grzech bezmyślnej komercji

Szkolenie skoczków jest całkiem nieźle zorganizowane na podstawowym szczeblu ale prowadzone jest tak, jakby miało być ślepą drogą. Nie można jednak powiedzieć, że jest złe. Uważam, że tak długo, jak uczeń pozostaje uczniem - wszystko jest bezpieczne.
Nie jest również najgorzej jeśli chodzi o kształcenie kadry instruktorskiej. Metodyka szkolenia instruktorów, konieczność odbywania praktyk, ujednolicone programy szkolenia - to wszystko działa dobrze, choć tylko do pewnego etapu. Jednak pomiędzy tymi dwiema skrajnościami mamy do czynienia z przepaścią braku zainteresowania.

piątek, 14 sierpnia 2015

Już jest. Nowy e-book - poznaj SIM



To opracowanie zostało przygotowane z myślą o polskojęzycznych posiadaczach licencji tego największego na świecie stowarzyszenia spadochronowego. To ponad 400 stron najważniejszych kwestii poruszanych w SIM, po polsku, przeanalizowane z pozycji doświadczonego instruktora spadochronowego i organizatora skoków i opatrzone komentarzem. Autor, aktywny na rynku spadochronowym od ponad ćwierć wieku, jest niekwestionowanym liderem wyznaczającym standardy bezpiecznego szkolenia spadochronowego i poświęcił wiele miesięcy na przygotowanie tego obszernego opracowania.

kydiving Information Manual USPA to tak zwana Biblia Spadochroniarstwa. Aktualizowana co roku na podstawie analiz wydarzeń i wypadków zgłaszanych ze stref członkowskich z całego świata. Zawiera obowiązujące i rekomendowane przepisy, wymagania, warunki. Słowem, wszystko, co musisz wiedzieć o standardach skoków na całym świecie.

100 skoczków - Rekord Polski!

Wspaniałe zdjęcie od skydive.pl

Gratulacje!

W pięknym stylu, już na początku imprezy figura została zamknięta, sędziowie zatwierdzili. Polska ma więc nowy rekord i to rekord, który świadczy o poziomie i przygotowaniu. Na wstępie więc gratulacje dla uczestników i wyrazy szacunku dla organizatorów.
Widać już doświadczenie, profesjonalne przygotowanie i realizowanie celów pomimo kłód rzucanych gdzieniegdzie pod nogi. Zapał i konsekwentne realizowanie zamiarów. Wśród ponad setki, która przyczyniła się do zbudowania tej biało czerwonej figury pewnie kilkadziesiąt osób wspomagających organizację. Wśród tych kilkudziesięciu zapewne kilkanaście, które od dłuższego czasu pracowały nad profesjonalnym przebiegiem całego przedsięwzięcia. Wśród tych kilkunastu kilka, które są spiritus movens. Napędzają całość swoją energią i zamieniają coś, co jest bladym pomysłem w zupełnie materialny sukces. Dla tych kilku osób chciałbym wyrazić szczególny szacunek, bo widzę w ich pracy być może więcej, niż na pierwszy rzut oka jest to dostrzegane

wtorek, 11 sierpnia 2015

Leniwy baleron w świni i patyku

Jak pamiętam całość brzmiała mniej więcej tak: "Leniwy, szemrany baleron, w świni i patyku. Siodła i lipa w prądzie"
Niektóre grupy chcą się wyróżniać od innych stosując slang. Księgowe, aby robić mocne wrażenie. Złodzieje. Ale także i spadochroniarze.
Opowiem więc krótką historyjkę, która mogłaby by zaczynać się "szłem łonką, kwiatki pachły..." Ale to już jest znane.
Wyszedłem na ogon. To były proste erwuszki. Trochę mnie gibło, więc na chwilę wydłużyłem ręce a skróciłem nogi, nie leciałem na płasko. Gdy się ustabilizowałem to wydłużyłem nogi ile się da, sam sobie obciągnąłem palce u nóg i to podczas spadania! Nigdy nie miałem jeszcze takich długich nóg, chyba ze 2,5 metra miały. Za to ręce skróciłem i schowały się do rękawów kombinezonu.
Prułem do przodu koszmarnie prędko. Poliki mi furkotały i urwało mi złoty krzyżyk na kajdanie. Przywaliłem tak, że poskładałem bazę. Normalnie kocioł, ludzie latali w kwarglach, paru przepadło, jeden z dołu zaczął puchnąć. Tak puchł aż pękł, to chyba był Zdzisiek. Było czadowo, trochę pękły mi gogle i spadł kask, wszyscy otworzyli spadaki to i ja też.
Jakoś miękko się otworzyłem. Patrzę do góry a tam grucha, a może kicha? Na pewno nie kalarior. Widziałem słabo bo oczy mi załzawiły od pękniętych gogli. Ale było kiepsko. Będę musiał się wypiąć, pomyślałem. Złapałem się za wypinanie, pociągnąłem kable żółte, te które wypinają trzykółka, a może okręgi i zwaliłem tą gruchę! Pociągnałem zaraz potem zapas. Uff otworzył się. Odhamowałem go i z nerwów zacząłem zaciągać. Zaciągałem tak pa ruski, tak kresuowo, zacjągałem sterówki, aby sobie polatać. Wylądowałem i co, i nic. Luzik.

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Pasja jak choroba...

"Rany, jaką ty masz fajną pasję! Też bym chciał taką mieć!" Ale ty masz fajne życie, tyle lat pasji. Pasja, pasji, pasją, przez pasję, dla pasji...

Ludzie, opamiętajcie się! Nie dajcie sobie wmawiać czegoś, co nie jest wam potrzebne. Nie do każdej muzyki trzeba tańczyć. Nie jesteście małpami na katarynce.

Hobby

Wszystko zaczynało się spokojnie, od tak zwanych zajęć w wolnym czasie. Uregulowany tryb życia i nieco monotonna codzienność sprzyjały powstawaniu dodatkowych zajęć hobbystycznych. Kolekcjonerstwo, zdobywanie wiedzy, sport i rekreacja ruchowa, turystyka, sztuka itp. Takie urozmaicenie czasu ale też rozwijanie własnych zainteresowań. Bez zadęcia można powiedzieć, ze hobby było samodzielnie wybieraną dodatkową drogą rozwoju.

Media co jakiś czas zwracały uwagę, w natłoku politycznych spraw, na poza polityczne aspekty życia. Ktoś zbierał znaczki inny tresował sokoły. Szukali sobie ludzie czegoś dla siebie, czegoś co doda sensu w ich życiu. Niestety hobby zaczęło być modne. A jeśli modne, to musi się rzucać w oczy. Ołowiane żołnierzyki pana Stefana z Gierzwałdu i świetnie zachowany znaczek pocztowy z Nepalu to już było za mało.