Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkolenie AFF. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkolenie AFF. Pokaż wszystkie posty

Jak przygotować się do przyjazdu na kurs AFF do Atmosfery?

Jak przygotować się do przyjazdu na kurs AFF do Atmosfery?

Obrazek z aplikacji spadochronowej na urządzenia mobilne
Pisząc ten tekst chciałbym od razu nadmienić, że zawarte w nim porady zapewne odnoszą się również do innych szkół spadochronowych, zaznaczając "do Atmosfery" nie miałem na myśli, że chodzi o jakieś szczególne i odmienne przygotowania ;)
Większość kandydatów przyjeżdża i po prostu przechodzi szkolenie. Nie interesują się zawczasu przygotowaniami, nie "komplikują" sobie życia, tylko z marszu na kurs. Zazwyczaj nic się nie dzieje, najczęściej nie dochodzi do kontuzji. Jednak pewien szacunek do samych siebie, do planowanej aktywności, która wymaga czasu i sporych nakładów finansowych przekonują niektóre osoby do wcześniejszego przygotowania się. Tak, aby czuć się lepiej, aby mieć przyjemność z realizowanych przez siebie planów - w sposób profesjonalny.

 

Przede wszystkim sprawność fizyczna

Temat rzeka, szczególnie obecnie, gdy większość czasu spędzamy w pozycji siedzącej, czy to podczas aktywności zawodowej, czy podczas wypoczynku. Z fotela samochodowego na fotel przed telewizorem lub przy biurku.

Kręgosłup.


Jakość, bezpieczeństwo i relacja mistrz - uczeń

Po latach mogę napisać - nie umiem inaczej. Jeśli do tej pory nie naginałem karku to dziś, po ćwierćwieczu w skokach kark już mi całkiem zesztywniał.
Jeśli jest się instruktorem, to aby zachować zdrowie psychiczne i móc z uśmiechem golić japę, przed lustrem - nie wolno dopuścić do kompromisów.
W dzisiejszym, głupawym świecie rządzi cena. Ma być tanio, to jedyny wyznacznik, którym niektórzy się kierują.
Może to i dobrze. Jeśli ktoś nie potrafi docenić jakości i poszukuje tylko okazji cenowej to lepiej może niech do mnie nie trafia, bo się nie dogadamy.
Życie jest tylko jedno.
Uczciwie przygotowana oferta z zachowaniem jakości obsługi. Obserwowanie uczniów i dopasowywanie technik szkoleniowych tak, aby były efektywne. Po prostu szacunek do człowieka, który na pewnym etapie swojego życia jest uczniem, w danej dyscyplinie. Ot tyle.

Jeśli kurs AFF to wysokiej jakości obsługa. Inaczej nie ma sensu (moim zdaniem)

Co wybrać AFF czy SL - to w istocie nie ważne

Wybór metody szkolenia spadochronowego nie jest tak ważny, jak to może się wydawać.

Na wstępie dla tych, którzy jeszcze nic nie wiedzą o skokach spadochronowych poza samym faktem istnienia jakiegoś spadochronu potrzebnego do przeżycia skoku z samolotu:

  • AFF (rozszyfrowanie A - accelerated, czyli przyspieszony; Free Fall, czyli swobodne spadanie) to metoda szkolenia spadochronowego, która umożliwia bardzo sprawne osiągnięcie samodzielności przez ucznia. Skacze się z dużej wysokości, faza swobodnego spadania jest wydłużona. Instruktorzy muszą posiadać specjalne uprawnienia i co najważniejsze samolot obsługujący ośrodek szkolenia musi mieć techniczne i ekonomiczne możliwości wykonywania wysokich skoków.

Nigdy nie mów nigdy. Static line może powrócić.

Skoki desantowe.

Gdy zaczynałem swoją przygodę ze skokami nie miałem pojęcia o jakimkolwiek wyborze. Myślę, że teraz może wydawać się to niepojęte ale skoki nie kojarzyły mi się z niczym poza białymi, okrągłymi czaszami desantowymi. Skoczkowie spadochronowi byli zaś cwaniakami, takimi jak choćby bohater filmu "Czerwone berety" grany przez Mariana Kociniaka.
Można powiedzieć, że zaczynałem kurs jako totalna tabula rasa. 

Załapałem się na glebotłuki i dzielne skoki z 800 metrów. Wyboru nie znałem i raczej go nie miałem. Oczywiście nie mam też powodów do żalu.
Użyć sformułowania "popularne" wobec szkolenia na linę byłoby nadużyciem. Po prostu tak się szkoliło. Aerokluby dysponowały tłokowymi, wolnossącymi samolotami An-2, PZL 101 Gawron i PZL 104 Wilga. Szkolenie było dofinansowane z MON oraz MEN, miało przysłużyć się obronności kraju i dać młodzieży jakąś alternatywę.
W żadnym wypadku nie można powiedzieć, że czegoś brakowało tej metodzie szkolenia. Była efektywna, dopasowana do specyfiki otaczających okoliczności również tych sprzętowych.

Baza Atmosfery w Hiszpanii - bo pogoda ma znaczenie

Baza Atmosfery w Hiszpanii - bo pogoda ma znaczenie

Pogoda w Polsce nie rozpieszcza zainteresowanych skokami spadochronowymi. Sezon jest relatywnie krótki, trwa mniej niż pół roku a działalność lotnicza koncentruje się tylko na weekendach.
W takich warunkach można z powodzeniem realizować skoki tandemowe jednak szkolenie podstawowe (wymagające najlepszej pogody) jest utrudnione. Zazwyczaj zaganiani tandemami instruktorzy nie mają dość czasu dla swoich studentów. Ci ostatni muszą poczekać na niezwykły splot zdarzeń - brak chętnych na tandemy i wystarczająco dobrą pogodę do skoków. Choć szczęściarze mogą zaliczyć AFF w parę weekendów, siedząc i czekając na swoją kolej to zazwyczaj szkolenie podstawowe rozciąga się niekomfortowo wiele tygodni, jeśli nie na parę miesięcy.

Jak kontynuować swój kurs AFF w Hiszpanii


Każdy wykonany skok przybliża do radości
samodzielnego skakania
Powodów, dla których nie kończy się kursu AFF może być wiele. Najczęściej występujące polskie zakały to pogoda, dostępność instruktorów oraz czas, który możemy przeznaczyć na kolejne weekendowe wyjazdy.
Sezon w Polsce jest stosunkowo krótki, niestety zmiany klimatyczne pogarszają tą sytuację z roku na rok. Liczba dni deszczowych, pochmurnych i wietrznych przeważa nad stabilną, słoneczną aurą jakże pożądaną podczas podstawowego szkolenia spadochronowego.

Skoki spadochronowe - dalsze szkolenie




Cel to pierwszy mentalny krok do podjęcia aktywności. Wyznaczamy sobie maleńkie, większe, olbrzymie i również te nieziszczalne cele. Jeśli idziemy na kurs spadochronowy to celem jest jego ukończenie lub po prostu wyskoczenie z samolotu.

Jeśli już skończymy kurs i możemy skakać z samolotu, to okazuje się, że kolejny cel nie jest już tak prosty.
Świat przygotowany jest lepiej lub gorzej na realizowanie naszych celów. Może patrząc z drugiej strony nasze oczekiwania i ustawiane cele są lepiej lub gorzej dostosowane do otaczającej rzeczywistości.

Szkolenia spadochronowe zostały już wchłonięte przez komercyjne realia. I jeśli tyko komuś wpadnie to do głowy to sobie znajdzie instruktorów, z którymi zrealizuje swój pomysł.
Po zakończeniu szkolenia coś się jednak zmieni. Cel będzie trudniej osiągalny, bo rzeczywistość już tak się nie zagina wokół szanownego klienta.
Trzeba troszkę popracować nad swoim szczęściem. Zdobywanie indywidualnych umiejętności jest w miarę proste. Trzeba znaleźć instruktora lub doświadczonego skoczka, wynająć go na kilka skoków i podkręcić swoje możliwości do latania z innymi skoczkami. To jeszcze jest proste.

Ale to zrobić, żeby wspólnie trenować? Co zrobić, aby mieć dalej satysfakcję ze skakania, uczyć się więcej i nie marnować skoków? To dość powszechny problem, można zobaczyć że ludzie kończą karierę zaraz po szkoleniu AFF (pewnie celem było zaliczenie kursu i już) lub po jakiś 100 skokach.
Moim zdaniem warto inwestować w znajomości nawet jeśli pozornie wydają się nieopłacalne. Młodzi skoczkowie starają się podczepić do tak zwanych starych. Starzy choć są mile połechtani po szczecinie ich ego to nie bardzo im po drodze odpowiadać na pytania a tym bardziej latać z 'malepetami'.

Tak więc związek młodych ze starymi jest trudnym małżeństwem i kończy się rozwodem w złości. Związek też nie rokuje bo starzy wcale nie muszą umieć przekazać swojej wiedzy. Wyglądają na doświadczonych, mówią że są doświadczeni ale na proste pytania przewracają się kołami do góry i pozostaje im tylko skwitować to jakimś rubasznym żartem.
Aby latać razem trzeba dobrze czuć się razem na ziemi. Sam skok to około minuty, latania na czasy jeszcze z 5. Reszta to czas na ziemi. Idźcie więc na kurs AFF całą, zgraną paczką.  
Jeśli to postarajcie się kogoś poznać na kursie. Jeśli nie to użyjcie jakiegoś forum spadochronowego do tego aby poznać skoczków na swoim, podstawowym poziomie.
Mając swoją paczkę, (nawet 2 osoby to już zespół) możecie uczyć się szybciej i taniej. Wynajęcie instruktora dla dwóch osób będzie tańsze, mało tego wymieniacie się informacjami i jesteście przygotowywanie od latania razem.
Od momentu, gdy możecie już spadać obok siebie wynajmowanie coacha dzielone jest na liczbę osób w zespole.

Trzeba też określić sobie spójny, osiągalny cel. Po jego osiągnięciu można przecież na blat wziąć inny temat. Takim celem może być trening czwórkowy.
To praca zespołowa wymagająca sporego zaangażowania na ziemi i koncentracji w powietrzu. Dzięki konkretnym zasadą można w sposób jasny podjąć sportową rywalizację z innymi zespołami co może być dla niektórych charakterów dodatkowym napędem.
Trening czwórki, czyli pięciu osób, bo kamerman (odchodzi się teraz od tego określenia – zamienia się bardziej poprawnym camera person) to też członek zespołu.
Pięć osób, może sobie zorganizować wyjazd treningowy i naprawdę efektywnie zagospodarować zaoszczędzone pieniądze.

Skoki mają wtedy sens, a radość jest pomnożona przez liczbę ludzi, którzy biorą w tym udział. To jest fajna magia. Jeśli dołożyć do tego, że cześć kosztów jest dzielona przez liczbę ludzi to ten fajny element realiów może stanowić dodatkową motywację.

Normalizacja dewiacji na styku różnych dyscyplin spadochronowych

 10 marca komisja dochodzeniowa brytyjskiego stowarzyszenia spadochronowego opublikowała raport dotyczący katastrofy doświadczonego skoczka ...